Nasze recenzje

Medyczna kariera pewnego słowa

ODPORNOŚĆ! To słowo, które zrobiło oszałamiającą karierę w ostatnich miesiącach. Zawładnęło umysłami. Od 3 latka do stulatka i bez względu na poziom umysłowy. Odbija się echem, nie tylko w świecie medycznym, wdarło się do domów, siedzi w kuchni, ćwiczy siłowni, mknie po alejkach rowerowych. Bo wszędzie tam szukamy źródeł poprawy odporności. Książka dr Jenny Macciochi „Była sobie odporność” została napisana, przetłumaczona i wydana w ekspresowym tempie. Pierwszy rozdział dokładnie opisuje pandemie CoVI-19. Tak, to zaledwie pół roku temu.

Myślę jedna, że Pani dr immunolog, w ciągu całego swego zawodowego życia podświadomie zbierała materiały do tej książki, a historia z „naszym” wirusem była tylko katalizatorem.

Do poradników, a szczególnie tych opatrzonych komentarzem „przełomowy”, podchodzę ostrożnie. Tak jak do jeża. Jednak ta praca nie zawodzi. Piszą „praca”, bo Pani dr rzetelnie odrobiła lekcje z różnych dziedzin medycyny, sportu, psychologii, a nawet historii i ziołolecznictwa. Czytając mamy swoiste deja vu. Przecież tyle razy słyszeliśmy dobrym wpływie na odporność ruchu, zdrowego jedzenia, unikania stresu, kontaktu z naturą, a i tak kończymy w aptece z pytaniem: a ma Pani coś na odporność? Łatwiej przyjąć pigułę niż wytrzymać pod zimnym prysznicem 20 sek. Wszystkim babcia próbowała wcisnąć pokrojony czosnek i mówiła o ciepłym szaliku, ale w dobie Internetu to przecież wydawało się gusłami.

Tymczasem większość babcinych teorii, pomysłów szalonych badaczy i poetów (np. o wpływie psyche na odporność) czy przeczuć maniaków sportu okazuje się mieć mocne umocowania w nauce. Dzięki precyzyjnym narzędziom badacze wiedzą, że wojna między mikrobami a naszym układem immunologicznym (to nowe słowo do naszego medycznego słownika) toczy się na poziomie komórek, hormonów, związków chemicznych. Macciochi bardzo sprawnie i obrazowo tłumaczy skomplikowanie teorie naukowe, mamy złudzenie lektury lekkiej, a podświadomie wchłaniamy potężną dawkę wiedzy.

Po zakończeniu lektury pozostaje taki smuteczek, bo te wszystkie sposoby budowania odporności są takie proste. Są, na wyciągniecie ręki. To co idziemy do apteki? A może walczymy o te słynne 10 tys. kroków, które gwarantują odporność? Wiem, wiem: to zależy ile kroków mamy do apteki.


Jenna Macciochi: Była sobie odporność. Jak skutecznie wzmocnić pracę układu odpornościowego i wreszcie przestać chorować. Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2020, s. 368


Skip to content