Nasze recenzje

Kokon

Książka, jak przystało na przyzwoity kryminał, intryguje mnogością pytań i niedopowiedzeń pojawiających się w trakcie lektury. Ile zła jest w stanie pomieścić mózg człowieka? Jakimi drogami podążają myśli „zdrowych psychicznie” i „psychicznie chorych”? Którędy biegnie (tak, tak – czasem bardzo cienka) linia oddzielająca światy zła  i dobra?
No  i jest tu jeszcze Emma Carow: główna bohaterka. Osoba, w wielu zresztą wymiarach,  szalenie niejednoznaczna, choć przecież jako przedstawicielka Policji nie taką być powinna, prawda?
Emma jest „profilerką” berlińskiej policji. Nie, nie – przepraszam,  „profiler” to ulubiony termin brukowców. Tymczasem ona nie „profiluje”, a  dokonuje analizy operacyjnej sprawy. Jest w tym zresztą najlepsza: potrafi dostrzec to czego nie widzi cały zespół, myśleć jak przestępca i wyprzedzać jego kroki.
Niestety: jest „skażona” przeszłością. W pracy wzorowa, w życiu prywatnym wulgarna, agresywna. A w czynach zaś ocierająca się o granice prawa. Inteligentna, atrakcyjna, zaślepiona nienawiścią i poczuciem krzywdy popełnia jednak szkolne błędy, za które (przez wzgląd na profesję) może zapłacić życiem.
Funkcjonuje w swoim pogmatwanym świecie, gdzie dominuje poczucie krzywdy, brak uczuć i miłości. Jest w nim jedynie praca,  ta zaś sprowadza się do analizy czynów i myśli morderców.
Tak, tak – Emma Carow żyje w kokonie. Niczym zamordowani w centrum Berlina: kilka ciał zawiniętych w srebrną folie. A potem pojawiają się kolejne i kolejne… Kto zakończy ten korowód ? Policja odgadnie scenariusz rozgrywanego przedstawienia? A Emma, czy zdoła wyjść z własnego kokonu i rozwikłać tajemnice kokonów mordowanych? Tego nie powiem.
Niestety i piszę to trudem: finał nieco rozczarowuje! Wpierw mistrzowsko poprowadzone postacie i analizy psychologiczne, a tu na koniec… Sekwencja zdarzeń, owszem spójna z resztą opowieści, a i opowiedziana barwnie, przestrzennie, ale niestety nazbyt sztampowa.
Na koniec dwie uwagi. Pierwsza to ta, że książka oddaje klimat Berlina, choć oczywiście nie sposób jej  zestroić z jakimkolwiek przewodnikiem po tym mieście.  A po drugie – i to już jest mniej jest oczywiste i nie wynika też z okładki – rzecz napisano „na dwie ręce”. Bo okładkowe właśnie nazwisko autora „Ule Hansen” to w rzeczywistości pseudonim kryjący duet pisarski, a ten tworzą Astrid Ule (niemiecka pisarka, redaktorka) oraz Eric T. Hansen (amerykański dziennikarz).

Tomasz Dziki

Ule Hansen: Kokony. Poznań 2017. Wydawnictwo Filia. ISBN 978-83-8075-212-2


Skip to content