Miejska Biblioteka Publiczna w Myślenicach zaprasza na spotkanie autorskie z Dariuszem Dylągiem - autorem książki „Beskid Myślenicki. Przewodnik kulturowy”, które...
Zobacz więcej
W ramach programu „Mała książka – wielki człowiek”, który jest realizowany przez Instytut Książki, od lat do rąk dzieci i...
Zobacz więcej
Kody do książek elektronicznych z platformy Empik Go można odebrać w Czytelni Naukowej (I piętro) 2 stycznia 2026 roku Od...
Zobacz więcej
Kody do książek elektronicznych z platformy Legimi można odebrać w Czytelni Naukowej (I piętro) 2 stycznia 2026 roku ZASADY WYDAWANIA...
Zobacz więcej
Jak klejnot w słońcu – właśnie tak śpiewa o Barcelonie niezwykły duet muzyczny Montserrat Caballe i Freddie Mercury. Tak, to klejnot stworzony w ogniu, pod wpływem ogromnych sił skał i wulkanów, właśnie w ten sposób powstawała na przestrzeni wieków Barcelona.
W IX wieku było to biedne, zrujnowane miasto obronne, przez swoje strategiczne położenie na skaju Marchii Hiszpańskiej nieustannie atakowane. Na zmianę przez Saracenów, zbójców, miejscowych watażków.
Historia J. Ferrandiza przenosi nas w świat wojen o utrzymanie Barcelony w świecie chrześcijaństwa i Imperium Hiszpanii.
W tej książce nie uciekniemy od historii, słabo raczej znanej polskiemu czytelnikowi. Autor oczywiście stara się jak może, podpowiada, przypomina, powtarza imiona więc już gdzieś w połowie książki (baaardzo, ale to bardzo grubej) z grubsza wiemy, mniej więcej rzecz jasna jaki król panował wtedy w Hiszpanii i o co się bił.
Fakty historyczne to tylko niewielka część tej opowieści: proszę zatem się nie bać. Najważniejsza jest kształtowanie tego klejnotu przez historie ludzi, opowiedziane namiętnie i dynamicznie.
Biskupowi Frodoi, posłanemu aby odbudować świetność biskupstwa w Barcelonie miłość do Boga splata się z miłością do Szacownej Gody. Modlitwy klasztornych mnichów mieszają się z czarami bestiariusza Onixa i jego najlepszej czarownicy Rotel. Honor Ismebarda z Tenes rywalizuje z podłością Hrabiego Drogo. Miejscowi chłopi palą ogniska ku czci starożytnych bóstw, a potem idą na procesję z relikwiami Św. Eulalii.
A wszystko to pośród nieustannej wrzawy walki, ucieczek, uczt. Krew leje się tak szczodrze jak wino, a grzechy są tak samo widoczne jak modły. Tak, to absolutny tygiel, w krainie miedzy górami Serra de Colserola a morzem Śródziemnym. Kiedy popiół już opadnie na dnie znajdziemy tu cenny klejnot -Barcelonę.
Juan Francisco Fenadiz: Ziemia przeklęta. Wydawnictwo Literackie Kraków s.775